Berserk on the top

/Nigdy/

To był maj. Dzień, którego nie zapomnę nigdy. Nigdy to mocne słowo, mimo to z pełną świadomością go używam. Spektakl światła który rozegrał się wtedy w Tatrach wrył się w moją pamięć jak coś niemożliwego. 


Kiedy po nocy w mrozie (3 osoby w dwóch śpiworach, tak) wstajesz i czujesz że znalazłeś się w miejscu, czasie i przestrzeni o której marzą fotografowie, łowcy przygód, esteci - a on po prostu dzieje sie przed Tobą. Bez zaplecza sprzętu, bez reżyserii, taki niezaplanowany, otwierający ci usta, zabierający słowa. Absolutnie godny,

tak po prostu.


Jak sopel lodu który za chwilę się stopi, kiedy na scenę wejdzie pełne światło dnia. Jak eter prowadzący do jakiegoś skojarzenia, nie wiesz jakiego, myśl między wierszami, nagły, ciepły prąd w zimnym morzu, moment, jakiego się nie zapomina. Nigdy.



Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów