Berserk on the top

/Kalamarka/

KALAMARKA


Poranek, leje deszcz. I to nie kapuśniaczek. Po pewnym czasie i pojawiających się obiecanych w prognozie przejaśnieniach kwitujemy, że teraz już będzie dobrze. Rekonesans trzeba zrobić. 

Jak będzie źle, to piwo.
Tylko że nie po to tu przyjechaliśmy.





Pierwszy dotyk mokrej jeszcze skały zniechęca i mówi, że łatwo nie będzie. Może nie warto zaczynać? Przyjechałam tu z nadwyrężoną po ultramaratonie nogą. Chcę się oszczędzać. Wracają stare blokady. Myślę sobie że nawet nie pamiętam jak się wspina - moja głowa ostatnio pracuje w „trybie biegowym”.

NIEPRAWDA.

Słońce suszy skałę. Rozpogadza się.

Szukamy suchych skrawków.

Są.

Można zaczynać.

: )



REJON

Kalamarka "uczy i bawi". To rejon nieskromnie, bujnie, zjawiskowo malowniczy, gdzie na cyfrę trzeba sobie zasłużyć. Co kilka skałek zdarzy się szemranka, ale szóstki w dachu znajdziesz tu również. Tak, szóstki w dachu. Nie wierzysz? Przyjedź, zobacz, oceń to sam. Jest co najmniej jedna.


Wspinamy się po andezycie i jakość tego doznania jest naprawdę z wyższej półki. Pomimo doskonałego tarcie skóra nie cierpi. Możesz zaufać pustce pod nogami, ale w trudnościach powyżej szóstki nie będzie ona poparta solidnym chwytem. W lekkim przewieszeniu trzeba się „skradać” po nieco obłych, zorientowanych powtarzalnie poziomo krawądkach.



Pomimo głównie płytowego charakteru wspinania znajdziemy tu także drogi z boulderowym początkiem, kontynuowanym zaskakująco zróżnicowaną formacją. Niektóre z nich to całkiem syte zacięcia i rysy. Na szczególną uwagę zasługują kanty. Praktycznie każdy z nich (!) zachęca do wstawki. Tak, wiem - brzmi to nieco idyllicznie. Sama jestem zadziwiona tak dużym nagromadzeniem ładnych dróg w jednym, stosunkowo niewielkim rejonie.

Wspinanie w Kalamarce jest estetyczne, przyjemne i wymagające. Skóry wystarczy na kilka dni ;) co przy tak dobrym tarciu jest dla mnie nieskrywanym zaskoczeniem.  Mchy, porosty i inne glony urozmaicają krajobraz, ale na szczęście nie wchodzą w skład dodatkowych atrakcji klasyków. Drogi przeważnie są czyste.


PODZIAŁ REJONU

W Kalamarce spinamy się w dwóch sektorach – idąc od parkingu w lewo naszym oczom po dosłownie kilkudziesięciu metrach ukazuje się Zadna Kalamarka; kierując się od parkingu w dół trafimy na Predną Kalamarkę. 

Położony wyżej „okrąg skalny” przywołuje skojarzenie Stonehange. Pod kątem wspinania zyskujemy tu ciekawe rozwiązanie – można praktycznie wstawiać się w drogi od prawa do lewa, na końcu kontynuować ścieżką i zatoczyć koło wracając w miejsce startu.

Położona niżej część „Między Chatkami” to długi mur skalny, oferujący nieco więcej możliwości dla wspinaczy cyfry mniej zaawansowanej.


BIWAK– oficjalnie zakazany, więc nie będę się tu rozpisywać. Warto zrobić sobie spacer w kierunku chatek, czerwonym szlakiem idącym w kierunku dolnej części rejonu.

PARKING – w samym „środku” Kalamarki, bezpłatny, nie do przegapienia

NAWIGACJA – Google Maps bezbłędnie prowadzi w samo centrum rejonu, na ustawiony cel: Kalamárka (962 12 Detva, Słowacja)

TRUDNOŚCI

III-X, nie za darmo

PIERWSZA WPINKA

Jeżeli wydaje ci się, że już jesteś Janosikiem, a solowanie jurajskiej skałki wyzwala nieskromny ryk ego, możesz tu przyjechać i śmiało zweryfikować  swoje męstwo. Pierwsza wpinka jest relatywnie wysoko. Idea takiego obicia jest prosta. Skoro wybierasz się na siódemkę, ósemkę, to przecież nie spadniesz z czwórki czy piątki. Dzida i do góry, pierwszą wpinkę już… widać ;)  

Spadniesz? 


Znajdziesz tu prawdziwe rarytasy, na przykład drogi z jedną wpinką.  A może szukasz takiej wyłącznie z łańcuchem? O, jest. Możesz śmiało wybierać pomiędzy bulderingiem a prowadzeniem. Pełen freedom :) 

A tak na poważnie, warto trzeźwo oceniać swoje możliwości zanim wstawimy się w drogę. Podejście do pierwszej wpinki, choć nie jest to reguła na wszystkich drogach, przeważnie jest wymagające psychicznie i nie takie znowu oczywiste, żeby w siebie nie zwątpić ;) czego nikomu nie życzę.

Nieznaczna część rejonu (dwie, trzy skałki?) jest obita kursowo. Jeżeli jednak psychofizyczną udrękę sprawiają ci jurajskie piątki-szóstki, to zabawa może nie być przednia mimo tego, że większość dróg pod kątem urody jest tu perełką w swoich trudnościach, a nagromadzenie tych pereł tworzy ewenement - bo kto by się spodziewał takich skarbów, tak blisko, na Słowacji?

Wracam tu na pewno.

\

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów